O walucie nie myślimy chyba za często, chyba że przychodzi nam wyjechać z kraju i mierzyć z przelicznikiem – korzystnym mniej lub bardziej. Obcokrajowcy tymczasem myślą o polskiej złotówce dużo częściej, bo na jej przykładzie uczą się odmieniać liczebniki – Polacy z polską walutą nie do końca sobie radzą – no, przynajmniej z jej odmianą.

Czy złoty jest złoty?

Złoty sięga swoją historią roku 1663, pojawiał się on pod postacią tymfa – czyli srebrno-miedzianej monety. Nazwa pieniądza została zaczerpnięta od nazwiska niemieckiego mincerza działającego na terenie Polski – Andreasa Timpe’a (Tümpe’a). Jeśli myślicie, że tylko nasi rodacy zawsze kombinowali, to powiem Wam, że nasz Niemiec też sobie zacnie poczynał: w 1663 roku 1 tynf wart był 30 groszy, ale w praktyce bowiem monety bite przez Niemca zawierały zbyt mało srebra i odpowiadały wartości 12-18 groszy. Poza tym na monetach Timpe’a często pojawiały się także błędy.

Dobry żart tymfa wart

To właśnie z tego okresu pochodzi też to powiedzenie, ale początkowo miało ono dość ironiczny wydźwięk, ponieważ opisany wyżej tynf wcale nie był tak drogocenny, jak to się mogłoby wydawać. Dziś jednak w obiegu publicznym stwierdzenie  “dobry żart tynfa wart” oznacza pochwałę czyjegoś dowcipu.

Tymf Jana II Kazimierza Wazy z 1663.

Ale z co z tym złotym?

Jak podaje Wikipedia: nazwę polskiej jednostki monetarnej wprowadzono w roku 1919, a sam złoty wprowadzony został do obiegu 29 kwietnia 1924 roku w wyniku reformy pieniężnej przeprowadzonej przez ministra finansów Władysława Grabskiego i zastąpił zdewaluowaną markę polską, walutę Królestwa Polskiego.

Złoty czy złotych?

Nazwa została do dziś, ale sposoby jej odmiany jakoś nam się plączą. Często słyszę w sklepach, instytucjach, że moi rodacy nie radzą sobie z rodzimą walutą. Źródłem problemów jest, myślę, zupełnie inna odmiana złotówki z liczebnikami 2, 3, 4 i inna z liczebnikami 5, 6, 7, 8, 9 – nie wspominając już o jedynce.

Liczebniki a przypadki

Tymczasem na każdej monecie i na każdym banknocie jest napisane, jak należy wymawiać i zapisać daną wartość. Serio. Zauważyliście?

Zerknijcie na monety i banknoty oraz na sposoby ich odmiany:

 

 

  

   O co tu chodzi?

Reguła jest taka: dla liczb z zakresu 5-9, 11-19, także “pełnych” (jak 10, 20,50, 100) oraz tych, których ostatnia cyfra to 1, 5, 6, 7, 8 albo 9  (np. 27, 45, 78) mówi i pisze się „złotych” – te liczby łączą się z dopełniaczem (na moich grafikach kolor czerwony).

Natomiast liczby z zakresu 2-4 oraz te, których ostatnia cyfra to 2,3 albo cztery – ale słyszana – nie zapisana – mówi i pisze się „złote”; te liczby łączą się z mianownikiem (na moich grafikach kolor zielony).

Formę “złoty” zastosujemy tylko, gdy łączy się z liczebnikiem 1 (jeden) (na moich grafikach kolor niebieski).

Podobnie jest z podawaniem swojego (albo czyjegoś) wieku. Mówimy: Ona ma 2 lata ALE On ma 5 lat itp. Reguła “2,3,4 inaczej” obowiązuje na stałe 🙂

Idźcie i nie grzeszcie więcej

Podobno błędy typu “5 złoty” biorą się z niechlujstwa fonetycznego (czyli niechlujstwa wymowy), ale Guffo trzyma mocno kciuki za to, żeby już więcej nie słyszeć w sklepach, że coś kosztuje “25 złoty”…