Dwaj kumple zastanawiają się, co kupić koledze na urodziny:
– Może książkę? – zastanawia się jeden.
– Eee, coś ty, książkę to on już ma.

Tymczasem wbrew współczesności ludzie książki czytują. I to nawet młodzi ludzie książki czytują 🙂 Dziś porozmawiam o książkach i o języku z Karoliną Borkowską – autorką bloga ComeBook.

TRUDNY JĘZYK POLSKI: Książki to prawa czy lewa strona polskiego Internetu 🙂 (pytam, bo studiujesz prawo)

KAROLINA: Jeśli prawa to „ta dobra” to zdecydowanie prawa! 🙂 Chociaż zdarza się, że książkosfera jest oceniana czasem negatywnie i postrzegana jako nieszczera.

Co jest najtrudniejszego w prowadzeniu/ pisaniu bloga? Z czym najczęściej się zmagasz?

Myślę, że najtrudniej mi obiektywnie ocenić książkę. Nie chodzi mi tu oczywiście o napisanie szczerej opinii, ale czasem książka tak bardzo mi się podoba, że nie zauważam w niej wad (pomimo tego że na pewno istnieją). Czasem też muszę trzy razy zastanowić się nad tym, jak przekazać swoje emocje i zachęcić innych do przeczytania danej pozycji bez zdradzenia zbyt wielu szczegółów.

Na jednym Instastory przyznałaś, że nie lubisz się uczyć i tak było zawsze – jak więc jest u Ciebie z wiedzą językową? Czy czytanie nieprzeliczonych ilości książek wystarcza, aby pisać poprawnie?

Nie czuję się osobą kompetentną do oceny swojej wiedzy językowej 🙂 Myślę, że czytanie książek pomaga, szczególnie gdy ktoś jest wzrokowcem.  Wydaje mi się, że nigdy nie miałam problemów z ortografią i ograniczonym zasobem słów, ale czasem „stawianie przecinków” sprawia mi trudności. A co do samych książek i ich pomocy –  to bywają one zdradliwe, o czym wspomnę później.

Jak często miewasz wątpliwości natury językowej? Co wtedy robisz? Gdzie szukasz pomocy? Do czego sięgasz? Czy pośród stosów książek posiadasz także słowniki? Jakie?

Oczywiście, że tak. Często mam wątpliwości dotyczące przecinków, korzystam także ze słownika synonimów. W domu mam słowniki, były na moich półkach od zawsze. Są to między innymi Słownik języka polskiego, słowniki: synonimów, ortograficzny, poprawnej polszczyzny, jednak wiadomo, że w dobie Internetu łatwiej mi „wklepać” jakieś hasło w internetowe słowniki niż szukać haseł w tomach.

Co (strony, słowniki, blogi, programy) polecasz innym twórcom internetowym? Co sama subskrybujesz?

Bardzo lubię kanał Pauliny na YouTubie  „Mówiąc inaczej”. Bez zbędnego gadania wyjaśnia wiele kwestii związanych z naszym językiem, a dodatkowo robi to bardzo przystępnie.

Czego brakuje w polskim Internecie – jeśli chodzi o poprawność językową – jakie strony Ty byś chętnie czytała, gdyby istniały?

Bez podlizywania się – brakuje mi takich blogów jak Pani, które w sposób prosty tłumaczą skomplikowane (albo chociaż nieoczywiste) kwestie. Jest mało miejsc, w których można przeczytać zdania specjalistów, a nie komentarzy ludzi, którym wydaje się, że wszystko wiedzą.

Jaka jest Twoja postawa wobec błędów w sieci? Czy je zauważasz? Czy Cię denerwują? Przeszkadzają? A może w ogóle nie mają one dla Ciebie znaczenia? Poszukujesz po prostu treści a forma nie jest ważna?

Mają znaczenie, bo też w pewnym stopniu świadczą o nadawcy jakiegoś komunikatu. Jeśli ktoś pisze niechlujnie, to możemy nie traktować go poważnie, bo on sam tego nie robi. Przyznam – czasem zdarzy mi się zwrócić komuś uwagę, ale to tylko w przypadku „błędów kardynalnych” (*ktury, *sófit, *pszecierz). Zawsze robię to w dobrej wierze, bo sama chciałabym, żeby ktoś mnie poprawił, gdy popełniam błędy, w końcu człowiek się na nich uczy, ale nie zawsze jest to tak odbierane i dostaję odpowiedź „pisałam to szybko i my się pomyliło”, „proszę się nie WTRANCAĆ”. No cóż… niektórzy nie chcą pomocy.

A jak sobie radziłaś z językiem polskim w szkole? Podobno matury się bałaś? (tak – ja biedną Karolinę pytałam 🙂 )

Wydaje mi się, że całkiem dobrze. Z językiem polskim nigdy nie miałam problemów, zawsze lubiłam czytać, więc lekcje nie były dla mnie katorgą. A matury się bałam, to fakt, bo Pani, która mnie egzaminowała była bardzo wymagająca, ale okazało się, że nawet „motyw starego zamczyska” (mój temat maturalny) mnie nie pokonał.

A jak sprawa języka i typografii wygląda w przypadku książek? Czy oczekujesz justowania? Bo ja się ostatnio bardzo zdziwiłam, że w bardzo ciekawej i mądrej książce nie wyjustowano tekstu. Z drugiej strony, na moim blogu pod postem o wiszących spójnikach pojawiły się komentarze, że taki poszarpany z lewej strony tekst ludzkie oko lepiej czyta (https://trudnyjezykpolski.wordpress.com/2018/05/25/wiszace-spojniki-czyli-tzw-sierotki/ zobacz komentarze). Co Ty o tym sądzisz?

Na początku mojego blogowania nie justowałam tekstu. Nie stała za tym żadna idea, po prostu „zapominałam” justować. Ktoś zwrócił mi uwagę i od tego czasu zawsze już to robię. W mojej opinii wygodniej czyta się tekst wyjustowany, jest bardziej przejrzysty, estetyczny.

A w książkach, które czytujesz zdarzają się błędy? Ortograficzne, typograficzne, składniowe itp.? Czy przeszkadzają one w czytaniu? W jakim stopniu? Czy możesz polecić wydawnictwa, które według Ciebie, mogą poszczycić się naprawdę dobrą korektą?

Zacznę od tyłu. Wydaje mi się, że Wydawnictwo Literackie może poszczycić się dobrymi książkami – zarówno jeśli chodzi o treść – jak i o korektę. A tu wracam do kontynuacji odpowiedzi na pytanie drugie – książki bywają zdradliwe, jeśli chodzi o naukę poprawności językowej, bo ostatnio coraz częściej dostrzegam niechlujstwo językowe w książkach. Mimo mojego zerowego wykształcenia, jeśli chodzi o „poprawne pisanie”, to rażą mnie błędy ortograficzne, przecinki powstawiane przypadkowo (albo ich zupełny brak), co sprawia, że czasem zdanie ma sens zupełnie inny – niż mieć powinno. Często też zdarzają się bardzo złe tłumaczenia, które sprawiają, że mimo tego że książka w oryginale jest genialna, to odbieramy ją jako „literackiego gniota”. Niektóre wydawnictwa chcą być jak fabryka mebli Ikea: ilość – niekoniecznie jakość. Czasem przeraża mnie to, że ktoś, kto przecież zajmuje się tym zawodowo, może podchodzić do swojej pracy lekceważąco.

I na koniec: jak pisać, by pisać dobrze?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, biorąc pod uwagę pisanie „w ogólności”, więc wypowiem się tylko w odniesieniu do sfery blogowej. Trzeba pisać szczerze, krótko i na temat. Argumentować – czemu jedna rzecz przypadła nam do gustu, a inna zawiodła. Argumentem nie jest to, że „książka była fajna i szybko się ją czytało”. Nasza opinia powinna odzwierciedlać to, co czujemy, nawet gdy książka nie była genialna, a dostaliśmy ją od wydawnictwa w ramach współpracy barterowej. Powinniśmy stworzyć swój styl, pisać tak – jak nam się podoba (oczywiście z poszanowaniem podstawowych reguł języka polskiego). Nie zawsze zdania muszą być poważne i naszprycowane trudnymi, „mądrymi” słowami. I przede wszystkim – pisząc, powinniśmy się dobrze bawić! 🙂

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję.