Chyba nie istnieje osoba, która nie miała nigdy problemu z zapisem tych słów. Wszyscy się o nie potykamy. Nie tak dawno, może z pół roku temu, zapytałam pewną panią doktor (zajmującą się nauczaniem języka polskiego obcokrajowców i logopedią), której dorobek bardzo szanuję, jaka jest poprawna forma zapisu: ‘SMS’ czy ‘esemes’? Była co najmniej zdziwiona ‘esemesem’. Tymczasem w Wielkim słowniku ortograficznym PWN (polecam sięgać po niego w razie wątpliwości) znajdziemy zarówno ‘SMS-y’, jak i ‘esemesy’. Słowik ten ma również w swoich formach ‘e-maile’. Nie ma *maili ani *mailów, ale takie skrócone formy już się upowszechniły w języku potocznym, czyli także w Internecie.

SMS jest skrótem i trzeba pamiętać o zapisywaniu go zawsze dużymi literami (nie piszemy *sms) oraz o stosowaniu dywizu (tej krótkiej poziomej kreseczki) przy formach odmienianych, np. SMS-em.
A ‘e-mail’ czy ‘mail’? Wiecie, jeśli akurat nie tworzycie bloga o historii języka polskiego albo nie jesteście prezydentem kraju lub nie piszecie właśnie wiadomości do Waszego promotora, to możecie wysyłać ‘mail’, bo język Internetu to język raczej mówiony niż pisany. Dużo naturalniej brzmi zdanie: “Spoko, stary, jutro wyślę ci maila” niż zdanie: “Spoko, stary, jutro wyślę ci e-mail”.

Naturalnym jest też używanie form czasownikowych: ‘esemesować’ czy ‘mailować’ – świadczą one o żywotności polszczyzny i reagowaniu na zmiany rzeczywistości. Łatwiej i szybciej powiedzieć ‘mailuję’ niż ‘wysyłam e-mail’ czy ‘wysyłam wiadomości elektroniczne”.

Pamiętajcie jedynie, by być konsekwentnym i gdy raz wysłaliście SMS, to drugi raz nie wysyłajcie esemesa.
A o tym, którą końcówkę wybrać: wysyłam SMS czy SMS-a (esemes czy esemesa), mail czy maila – opowiem w następnym poście.