Wczoraj i dzisiaj polski internet oszalał – wszystkie media rzuciły się wręcz na informację, którą opublikowała Rada Języka Polskiego w związku z listem, jaki do Rady wpłynął:

Do Rady Języka Polskiego nadesłano list z prośbą o opinię na temat pejoratywizacji rzeczownika Murzyn:

„Od pewnego czasu jestem nagminnie atakowany (głównie w Internecie) za to, iż uważam, że słowo Murzyn nie ma pejoratywnego znaczenia. Grono głównie obcokrajow mieszkajacych w Polsce rozpoczęło specjalną akcję w sieci pod hasztagiem #dontcallmemurzyn, która ma na celu napiętnowywanie oraz wywieranie presji na Polakow, którzy tak jak ja uważaja, że to słowo nie jest obrazliwe (…)”.

Stanowisko członka Rady, dr hab. Marka Łazińskiego, możecie przeczytać tutaj, jednak tym, co mnie zainteresowało bardziej niż opinia opublikowania na stronie Rady (bo takie głosy funkcjonują w językoznawstwie od lat) były komentarze internautów, które pojawiały się pod artykułami prasowymi poświęconymi temu zagadnieniu, np..:

zamieszczony tutaj: https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C83448%2Crada-jezyka-polskiego-slowo-murzyn-archaiczne-obarczone-zlymi-skojarzeniami?fbclid=IwAR1rcUDe4TN-OmJTzyFBoha78lrwcmp4SHNPvQhBEw7TBR6Q3LqOK1jwEbc

Ale zacznijmy od początku

Na początku była etymologia, możemy powiedzieć, parafrazując słynne biblijne zdanie. A jeśli etymologia, to tylko mistrz Brückner, spójrzmy, co napisał w swoim słowniku:

Można więc powiedzieć, że „Murzyn” oznacza po prostu osobę o czarnym (ciemnym) kolorze skóry – bazując na tej definicji, wiele osób pisze/ mówi, że to słowo jest zwyczajnie neutralne, no bo czy obraża kogoś z niebieskimi oczami nazwanie go „niebieskookim”?

Dowcipy i stereotypy

Gdyby ktoś mnie zapytał (choć nikt tego nie robi, bo nie wiem, kogo miałaby interesować moja opinia), co uważam za jedną z większych wad ludzkości obecnie, powiedziałabym, że egoizm i egocentryzm. Większość z nas interpretuje świat po swojemu i zakłada, że skoro coś myśli i czuje, to inne osoby też czują i myślą podobnie – jeżeli nie – to coś musi być z nimi nie tak, bo skoro mnie zachwyca, to i ciebie powinno, chyba że nie jesteś inteligentny:

NAUCZYCIEL:

Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca.

GAŁKIEWICZ:

A mnie nie zachwyca.

NAUCZYCIEL:

To prywatna sprawa Gałkiewicza. Jak widać, Gałkiewicz nie jest inteligentny. Innych zachwyca.

Witold Gombrowicz, Ferdydurke

Przyjrzyjcie się mojemu zdjęciu:

mam niebieskie oczy, blond włosy i okulary, czy można mnie zatem określić niebieskooką blondynką w okularach? Jeśli jest się narratorem XIX-wiecznej powieści, to sądzę, że można; w innych wypadkach powinniśmy się zapytać: po co mnie tak określać. Jaki jest/ byłby cel takiego opisu – czemu ma służyć ta zewnętrzna charakterystyka?

Można na to pytanie odpowiedzieć, że ktoś po prostu chce opisać, jak wyglądam (ale wciąż nie jest narratorem XIX-wiecznej powieści), więc powie, że jestem blondynką, przecież jestem, prawda?

Prawda. Ale może tak się zdarzyć, że na słowo „blondynka” mogę zareagować negatywnie, bo przypomnę sobie dowcipy typu:

 Jaka jest różnica między mądrą blondynką a Yeti?
Parę osób widziało Yeti…

I jeśli kogoś opisującego mnie jako blondynkę ten „dowcip” bawi oraz twierdzi, że nazywanie kogoś blondynką nie może obrażać, bo to przecież tylko kolor włosów, to już nie można w tym kraju powiedzieć, zażartować, w dupach się poprzewracało, paranoja – to niestety jest w błędzie.

Pośmiejmy się razem

Stojącego na przystanku autobusowym Murzyna otacza grupka wyrostków skandujących:
–  Małpa, małpa, małpa!
Po chwili zjawia się policjant. Murzyn pyta go:
– Nie zareaguje pan?
Policjant zaskoczony:
– O! W dodatku mówi!

Gdy nie chcemy pracować ponad miarę, w dodatku za skromne wynagrodzenie, mówimy, że nie będziemy czyimś murzynem. Gdy złościmy się na własny kraj, ponieważ w naszej ocenie jest zacofany pod jakimś względem, powiemy, że jesteśmy sto lat za Murzynami. Gdy pragniemy się z kimś dogadać, stwierdzamy, że czas porozmawiać jak biały człowiek z białym człowiekiem.

Słownik frazeologiczny i słynny słownik Kopalińskiego takie informacje serwują o słowie “Murzyn”:

  

No ale przecież nie chcemy nikogo obrazić, to tylko tak się mówi, przecież na serio nie myślę, że Czarni są gorsi czy coś, boże, to tylko nazwa, weź wyluzuj.

Spytaj Adolfa

A to jest tylko grafika, symbol – bardzo stary zresztą, swoimi początkami sięga tysięcy lat wstecz. Swastyka występuje ponadto na całym świecie (poza Australią). Jedno z najstarszych malowideł z motywem swastyki pochodzi z paleolitu – ma więc około 10 000 lat.

Jak twierdzą niektórzy prokuratorzy ta grafika symbolizuje szczęście – takie znaczenie przypisuje się jej chociażby w Indiach, więc proszę nie przesadzać, w samym rysunku niczego złego nie ma, więc nie przypisywać mi proszę jakichś niecnych zamiarów, bo ja nikogo nie obrażam ani nie znieważam.

Ale i tym razem jesteś w błędzie, jeśli myślisz podobnie. Swastyka została wykorzystana przez Hitlera i nazistów i od czasów pierwszej połowy XX wieku niesie ze sobą pewne znaczenia, które nijak mają się do szczęścia, mimo że wygląd symbolu się nie zmienił przecież.

Co się zatem zmieniło? Świat, w którym żyjemy, się zmienił, proszę państwa. Ignorancją i zwykłą głupotą jest przymykanie oczu na swawolne operowanie tym symbolem w przestrzeni publicznej.

Co ma piernik do wiatraka a swastyka do Murzyna?

Swastyka na murze obraża, Murzyn też obraża – a przynajmniej może obrażać.

“Zwolennicy >>Murzyna<< są uparci – powołują się na >>niewinną<< etymologię tego słowa. Jednak w relacjach z drugim człowiekiem nie posługujemy się wyłącznie słownikiem, ale uruchamiamy pokłady własnej inteligencji i wrażliwości, myślimy i czujemy, posługujemy się empatią, rozumem, wykazujemy się kulturą osobistą. Negatywne konotacje, w jakie na przestrzeni lat obrosło to określenie, są tak oczywiste, że chyba tylko zła wola może prowadzić do upierania się, by go używać. Niekonsekwencją jest, iż uporczywemu twierdzeniu, że >>Murzyn<< to słowo o zabarwieniu neutralnym, nie towarzyszy bojkot niemądrych powiedzonek, które już z całą pewnością neutralne nie są i stoją w sprzeczności z twierdzeniem jakoby słowo >>Murzyn<< było rozumiane wyłącznie w kontekście koloru skóry. Ponadto ludzie o ciemnej karnacji to osoby urodzone, zamieszkujące w przeróżnych częściach świata, wychowane w różnych kulturach i identyfikujące się z różnymi religiami. Nie ma potrzeby łączenia ich w jedną grupę w sposób, w jaki czyni to słowo >>Murzyn<<. Chyba właśnie tylko po to, aby przypisując im określone cechy, dokonywać stygmatyzacji. Z przyczyn i emocjonalnych, i poznawczych rozsądne wydaje się nazywanie ludzi w sposób uwzględniający miejsce, z którego pochodzą. Ważne zatem będą aspekty geograficzne i narodowościowe”.

Diouf i in., Jak mówić i pisać o Afryce, Fundacja „Afryka Inaczej”, Warszawa 2011, s. 16.

Na stronie Rady Języka Polskiego możemy przeczytać bardzo podobne słowa:

“Podkreślam, że słowo Murzyn było niegdyś neutralne, a w każdym razie najlepsze z możliwych, można znaleźć bez trudu neutralne i pozytywne konteksty tego rzeczownika, a osoby, które używały go w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, nie mają w żadnym razie powodu do wyrzutów sumienia. Jednak słowa zmieniają skojarzenia i wydźwięk w toku naturalnych zmian świadomości społecznej. Dziś słowo Murzyn jest nie tylko obarczone złymi skojarzeniami, jest już archaiczne”.

A co na to słowniki?

Musicie pamiętać, że słowniki są wydawane zawsze w jakimś roku, w jakimś czasie historycznym i zawsze rejestrują aktualną wiedzę. Słownik ortograficzny z roku 1956 zawiera kilka innych reguł niż ten z 2018 – podobnie jak podręczniki do nauki przeróżnych przedmiotów – inaczej wyglądały w wiekach XVI, XIX i inaczej wyglądają dziś – tego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, prawda?

Więc i podobna sytuacja dotyczy właśnie słów „Murzyn” i „murzyn” – to że w starszych słownikach nie znajdziemy informacji o tym, że nie są to słowa obraźliwe, co więcej – przeczytamy, że mają one (a przyjemniej jeden z nich) wydźwięk neutralny, nie oznacza, że i współczesna wiedza o języku potwierdzi taki stan rzeczy.

Kilka innych przykładów

Czy nazwanie kogoś „kobietą” obraża? Nie sądzę (choć wyobrażam sobie sytuację, w której osobę transpłciową, mężczyznę, ktoś nazywa kobietą, by sprawić jej przykrość), no chyba że przeniesiemy się w czasie do okolic XVI wieku i spróbujemy tak określić żonę króla na przykład. „Kobieta” pochodzi od słowa kob – czyli ‘chlew’, ‘koryto’. Kobieta zatem to ta, która zajmuje się chlewem… Inni językoznawcy wywodzą to słowo od koby, czyli ‘kobyły’, też bez szału powiedziałabym… W XVI wieku było to określenie pejoratywne i obraźliwe, więc nazwanie chociażby żony króla w ten sposób wiązałoby się z poważnymi i nieprzyjemnymi konsekwencjami, jak mniemam.

Co to oznacza? Że język ewoluuje, zmienia się – tak jak zmieniło się zabarwienie i znaczenie słowa „Murzyn”. Deal with it.

Tuwim i Sienkiewicz rasistami?

Warto przy tej okazji przypomnieć sztandarowe przykłady polskiej literatury: wierszyk Murzynek Bambo i powieść W pustyni i w puszczy. Czytane z perspektywy dzisiejszego człowieka powinny wywołać w nas co najmniej zdziwienie.

Nie można w żaden sposób oskarżać Tuwima o rasizm albo o brak poprawności politycznej, bo on żył w zupełnie innych czasach, niż my żyjemy obecnie. Korzystał z innych słowników i jego wiedza o świecie też była inna, ale nie dlatego, że nie chciał jej poszerzać, tylko dlatego, że nie miał dostępu do informacji innych niż te, które mógł przeczytać w ówczesnej prasie czy w wydawnictwach naukowych.

Podobnie jest z Kalim Sienkiewicza – ten czarnoskóry bohater nie świadczy o czarnym charakterze autora, ale nakłada na nas obowiązek czytania i interpretowania świadomego i odpowiedzialnego. Tu polecam obejrzenie tego krótkiego wywiadu: https://ninateka.pl/film/flaneur-kulturalny-odc-3-b-frackowiak-i-w-szczawinska

Na zakończenie

Zawsze pierwszy w naszych myślach powinien być człowiek – nie jakiś konkretny, ale człowiek w ogóle. Wcześniej pisałam o egoizmie i egocentryzmie jako o plagach współczesnego świata – jeśli nad czyjeś (nieznanej nam osoby) uczucia będziemy stawiali własne odczucia (mnie nie obraża) i przekonania (mnie bawi), to jako społeczeństwo za daleko nie zajedziemy – zresztą rozejrzyjcie się po Polsce…

Jeżeli natomiast argument czyichś uczuć do Was nie przemawia, skupcie się na nauce i spróbujcie zaufać ludziom mądrzejszym od Was, bo, mam nadzieję, nie muszę Was przekonywać, że w Radzie Języka Polskiego zasiadają osoby znacznie gruntowniej od nas wykształcone i bardziej kompetentne w kwestii języka.

Jestem blondynką, mam niebieskie oczy i noszę okulary, ale wolałabym, abyście myśląc o mnie, mieli skojarzenia połączone raczej z tym, jaką osobą jestem, jaką mam z Wami relację, w czym ew. Wam pomogłam – niż z tym, jak wyglądam.

PS Polecam też przeczytanie tej strony Poradni Językowej PWN: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Klopotliwy-Murzyn;17473.html