Ani kanału, ani Rafała przedstawiać chyba nie trzeba – 7 metrów pod ziemią to dziś marka rozpoznawalna, ale co ważne – rozpoznawalna głównie ze względu na jakość – na jakość rozmów, kulturę prowadzącego oraz niesamowicie ciekawy dobór gości. Moje zachwyty nie są odosobnione, bo kanał na YouTubie zasubskrybowało już 722 tysiące osób.

7 metrów pod ziemią to tak naprawdę trzy osoby: Rafał Gębura, Marta WalendzikGrzegorz Skonecki. Na ekranie widzimy jedynie Rafała, Marta i Grzegorz działają zza kamery, co nie znaczy, że ich praca jest mniej ważna czy mniej trudna,

Nagroda Grand Video Awards w kategorii “Debiut Roku”
źródło:https://www.facebook.com/7metrowpodziemia/photos/a.161356737810180/293912307887955/?type=3theater

ale to zajęcie Rafała wymaga używania języka w rozmowie z gośćmi i właśnie o języku udało mi się z Rafałem porozmawiać:

Trudny Język Polski: Rafale – poprosiłam Cię o wywiad z wielu powodów, ale przede wszystkim dlatego, że podziwiam Twój sposób wysławiania się w rozmowach z zaproszonymi gośćmi. Powiedz mi, proszę, czy jest w Twoim zawodowym (a może i prywatnym) życiu autorytet językowy, do którego sposobu mówienia i używania języka się odnosisz, próbujesz go w jakiś sposób naśladować? A jeśli taka jedna osoba nie istnieje, to skąd czerpiesz wzorce językowe? Z książek? Z przekazu medialnego? A może masz w sobie taki naturalny kompas językowy?

Rafał Gębura: Trudno wskazać mi osobę, którą mógłbym nazwać swoim autorytetem, ale nie znaczy to oczywiście, że nie dostrzegam w przestrzeni publicznej mówców, których i ja słucham z przyjemnością. Michał Rusinek, Grażyna Torbicka, Wojciech Malajkat, Michał Żebrowski… Nie dorastam im do pięt, a chciałbym.

Przez krótki czas pracowałem jako dziennikarz radiowy. To była cenna lekcja, z której wyniosłem na przykład to, że rozpoczęliśmy niedawno „dwa tysiące dziewiętnasty rok”, a nie „dwutysięczny dziewiętnasty”.

Zajmujesz się osobliwościami charakteru ludzkiego – powiedz, jak tworzysz wiadomości wysyłane potencjalnym kandydatom na Twoich rozmówców. Jak skonstruować wiadomość, by móc ją wysłać matce, która straciła dziecko albo mężczyźnie, który był molestowany w dzieciństwie? Jakiego języka używasz? Po jakie środki (językowego wyrazu) sięgasz?

Piszę wprost. Krótko, konkretnie, na temat. Nie owijam w bawełnę, nie uciekam w patos, bo sam tego nie lubię. Gdy wysyłam wiadomość do kobiety, która straciła syna, nie piszę, że chciałbym porozmawiać o „przechodzeniu bliskich osób z jednego świata na drugi”, tylko – że chciałbym porozmawiać o śmierci jej dziecka. Może szorstko, ale na pewno uczciwie. Pewnych rzeczy nie da się udekorować ładnymi słowami. Śmierć to śmierć.

źródło: https://www.facebook.com/7metrowpodziemia/photos/a.161157027830151/290262904919562/?type=1&theater

Bardzo mnie interesuje (myślę, że moich Czytelników również), jaka jest Twoja postawa wobec błędów językowych. W jednym z odcinków (wywiad ze złodziejem) ze względu na nie do końca dobrą jakość dźwięku zdecydowaliście się na wstawienie napisów, jednak nie zawsze napisy oddają dokładnie to, co mówi Twój gość – jego błędy językowe zostały poprawione w zapisie – dlaczego?

Żeby ich nie utrwalać. Po prostu. Nie lubię błędów językowych i staram się ich unikać. I uczciwie przyznaję, że z pewnością nie zawsze mi to wychodzi. Ale są sytuacje, w których błędy językowe w ogóle  mi nie przeszkadzają. Powiem więcej: są walorem. To reportaż prasowy. Sam język, którym posługuje się bohater, potrafi naprawdę wiele o nim powiedzieć.

A co myślisz o pojawianiu się wulgaryzmów w sieci? W odcinku z Natalią (Ukrainką, która mieszka od 8 lat w Polsce) jej słowa – cytowała wyzwiska, jakie usłyszała w tramwaju – zostały „wypikane” – dlaczego?

Taką przyjęliśmy politykę i staramy się tego trzymać. Dostajemy od widzów masę wiadomości, wysyłają nam np. zdjęcia z sal lekcyjnych, gdzie nauczyciel wyświetla na rzutniku 7 metrów pod ziemią. Lekcja wychowawcza, historia, religia… Gdyby Natalia zaczęła niespodziewanie rzucać mięsem, najprawdopodobniej to byłby ostatni zbiorowy pokaz 7mpz.

Jakie inne wulgaryzmy zostałyby w Twoim/Waszym programie „wypikane”? Gdzie według Ciebie leży granica pomiędzy tym, co można, potocznie mówiąc, puścić – a czego puścić już nie można? Czy słowo „zajebiście” byś „wypikował”? Dlaczego? A słowo „dupa” czy „cholera”? – „jak cholera” sobowtóra Maryli Rodowicz nie „wypikaliście” – z jakiego powodu?

„Dupa”, „cholera” czy „zajebiście” jakoś specjalnie mi nie przeszkadzają. Ale wyzwiska, którymi posłużyła się Natalia, już bardziej. Zauważ, że zadając pytanie o wulgaryzmy Natalii, z jakiegoś powodu nie wymieniłaś ich. Użyłaś ogólnego słowa „wyzwiska”. Z „zajebiście” i „cholerą” nie miałaś problemu – padły wprost. Myślę, że to dokładnie ten sam powód, dla którego zdecydowaliśmy się je „wypikać”.

Myślę, że granica, o którą pytasz, jest dość płynna. Nie wyznaczają jej same słowa, ale też kontekst, w jakim się pojawiają. Znam filmy, w których soczysta „kurwa” brzmi ładnej niż niejedno wyznanie miłości. W ulicznym języku wypada zwykle znacznie słabiej.

źródło: https://www.facebook.com/7metrowpodziemia/photos/a.161356751143512/216407478971772/?type=3&theater

Czy czytujesz/czytujecie komentarze pod Waszymi filmami na YouTubie? Jeśli tak – to jak (i czy w ogóle) reagujecie na słowa obraźliwe, wulgarne, prostackie? Czy moderujecie komentarze? Usuwacie je? Kiedy i w jakich sytuacjach?

Staramy się reagować, w szczególności na mowę nienawiści, ale uczciwie mówiąc, nie jesteśmy w stanie monitorować wszystkich komentarzy. Te przybywają w każdej godzinie – pod różnymi filmami.  Gdybyśmy zajmowali się wyłącznie nimi, zabrakłoby czasu na przygotowanie kolejnego odcinka.

Gdzie, według Ciebie, leży granica słowa w mediach? Na co nigdy nie pozwoliłbyś gościowi w swoim programie? A może nie istnieje taka sytuacja? Jak zdefiniowałbyś wolność słowa? Czym ona dzisiaj jest?

Czym innym jest surowa ocena, czym innym mowa nienawiści. Myślę, że właśnie tu leży ta granica. Na co nie pozwoliłbym moim gościom? Na przykład na obrażanie osób z imienia i nazwiska czy kierowanie pomówień pod adresem konkretnych osób.

W komentarzach pod wywiadami na kanale 7 metrów pod ziemią wielokrotnie pojawia się oskarżenie o to, że podstawiacie rozmówców, że nie opowiadają oni prawdziwych historii. Ja w te oskarżenia, oczywiście, nie wierzę, ale przyznam, że kilka razy zastanawiałam się, nad poziomem języka Twoich gości – budują (zazwyczaj) poprawne i złożone zdania, większość z nich można określić mianem elokwentnych. Czy Ty masz zwyczajnie szczęście do takich gości? Czy jest to zasługa atmosfery, jaką stwarzasz swoim rozmówcom – komfortu rozmowy: braku oceniania i pełnej akceptacji gościa? A może przeżycia Twoich interlokutorów tak wpłynęły na nich, że spokój, jaki (względnie przynajmniej) osiągnęli Twoi rozmówcy, odcisnął się także na ich sposób wysławiania się?

Tak, widziałem podobne oskarżenia. Początkowo dość mocno się tym przejmowałem, ponieważ wkładam sporo pracy w to, by wyszukać i zaprosić do programu ciekawych rozmówców. Z czasem zrozumiałem, że tak już po prostu jest – w każdym społeczeństwie jest grupa osób ze skłonnościami do teorii spiskowych, którzy z uporem maniaka będą twierdzić, że Ziemia jest płaska albo że goście 7mpz to aktorzy-statyści, którzy nauczyli się tekstu na pamięć, czy też odczytują go z promptera (autentyk).  To oczywiście nieprawda. Jestem dziennikarzem, interesują mnie prawdziwe historie, nie paradokumenty.

Zapraszając gości do programu, zwracam uwagę nie tylko na to, jaką historię mają do opowiedzenia, ale też na to, czy będą potrafili ją opowiedzieć. Ale nie jest to jakaś żelazna reguła. Są sytuacje, w których niedoskonały język rozmówcy – podobnie jak w reportażu prasowym – może stać się walorem, który dodatkowo go uwiarygodni. I tak też w 7mpz bywało.

źródło: https://www.facebook.com/7metrowpodziemia/photos/a.161356751143512/327293647883154/?type=3&theater

Jesteś też dziennikarzem także piszącym, pracowałeś dla Newsweeka – czym różni się używanie języka przez dziennikarza (tele)wizyjnego od używania języka przez osobę posługującą się piórem – czy raczej klawiaturą?

Wywiad prasowy to coś więcej niż transkrypcja. Taki tekst wymaga zredagowania. Człowiek mówi na ogół nieskładnie, sięga po dygresje, powtarza się, gubi wątki. Wywiad prasowy daje dziennikarzowi możliwość, żeby taką rozmowę „wyczyścić”. Po co? Po to, żeby była łatwostrawna dla czytelnika. W telewizji czy radiu można ratować się montażem, ale te możliwości są siłą rzeczy znacznie bardziej ograniczone.

A kiedy poczułeś w sobie żyłkę dziennikarską? Była po drodze jakaś szkolna gazetka? Może radiowęzeł albo szkolna telewizja?

Od najmłodszych lat. W gimnazjum była szkolna gazetka, w liceum lokalna prasa i radiowęzeł, który założyłem. Gdy startowałem w wyborach do samorządu szkolnego, to była moja główna obietnica. Cieszę się, że udało mi się z niej wywiązać, mogę dziś spać spokojnie.

Czego gratuluję równie mocno, jak sukcesów kanału 7 metrów pod ziemią.
Dziękuję za rozmowę.

_________________________________________________________________________

Z opisu kanału na YT: “7 metrów pod ziemią to internetowy talk-show o tematyce społecznej. Rafał Gębura zabiera swoich gości na minus trzecie piętro (7 metrów pod ziemią) jednego z warszawskich biurowców. Zaciszna atmosfera podziemnego garażu sprawia, że rozmówcy wyznają prawdę, na którą nie zdobyliby się w telewizyjnym studiu. Do tej pory Rafał Gębura przeprowadził wywiady m.in. z: balsamistą zwłok, byłym księdzem, prostytutką, złodziejem odsiadującym wyrok czy byłą więźniarką obozu Auschwitz. W październiku 2018 roku otrzymał nagrodę Grand Video Awards w kategorii „Debiut Roku”. W grudniu tego samego roku został laureatem 12. edycji MediaTorów (Studenckich Nagród Dziennikarskich) w kategorii InicjaTOR”.
Kanał 7mpz na YT: https://www.youtube.com/channel/UCwz-vpQaawff1CxXKpU-FAw/about
Fanpage 7mpz na Facebooku: https://www.facebook.com/7metrowpodziemia/
Konto 7mpz na Instagramie: https://www.instagram.com/7_metrow_pod_ziemia/?hl=pl