Frekwencja – czyli co?

Polityka stanowi taki obszar życia, z którego jednocześnie żartujemy i nad którym mocno ubolewamy. Przy okazji każdych wyborów (a najnowsze zbliżają się wielkimi krokami) pojawiają się także sondaże oraz wyniki głosowania. Jednak bardzo ważnym elementem wyborów jest też frekwencja – czyli  stosunek liczby osób, które wzięły udział w konkretnym zdarzeniu, do liczby osób, które były zaproszone na to zdarzenie lub miały prawo wziąć w nim udział. Słowo frekwencja pochodzi z (jak to zwykle bywa) łaciny: frequentia i oznacza ‘częstotliwość’.

A jaka frekwencja może być?

Internety podsuwają nam zasadniczo dwie formy: wysoka/niska lub duża/mała:

 

Być może to grafiki słupków sondażowych sprawiły, że frekwencja kojarzy nam się z wyoskością i lubimy ją określać jako wysoką i niską właśnie. Tymczasem jedynymi poprawnymi (póki co) formami mierzenia frekwencji są określenia: duża albo mała.

Sportowcy wiedzą lepiej

O ile prasa dot. polityki, podobnie jak i sami politycy, gubią się w meandrach określania frekwencji (co widać powyżej), o tyle w magazynach sportowych można spotkać formy poprawne, zobaczcie:

Zresztą  nie od dziś wiadomo, że uprawianie sportu jest zdrowsze niż uprawianie polityki – jak widać w odniesieniu do języka niewiele się w tej kwestii zmienia 🙂

Tymczasem zapamiętujemy:

Przyszłość raczej wysoka

Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że pomimo poprawności jakiejś formy dość często popularniejsza staje się jej brzydsza siostra – forma niepoprawna. Tak jest w przypadku frekwencji – dużo częściej możemy usłyszeć, że jest ona wysoka albo niska niż duża albo mała. Co więcej, nawet niektóre poradnie językowe (sic!) dopuszczają zapis wciąż jeszcze niepoprawny:

Frekwencja występowania formy “wysoka” jest dużo większa niż formy “duża”, można więc przypuszczać, że ostatecznie “wygra” frekwencja wysoka, jednak wciąż jeszcze powinniśmy korzystać z form, które są poprawne, Guffo zaleca takie zachowanie 🙂