Skąd się wziął prima aprilis? Z kalendarza. He he. Tym jakże wyrafinowanym dowcipem wprawadzam Was w zagadnienie żartów i psikusów, jakie czynimy sobie pierwszego kwietnia każdego roku.

Na serio z kalendarza

Dowcip dowciem, ale zwyczaj prima aprilis naprawdę pochodzi z kalendarza, a konkretniej z kalendarza przedgreogriańskiego, czyli z czasów zanim papież Grzegorz XIII powołał specjalną grupę i zlecił jej opracowanie kalendarza, który dziś nazywamy gregoriańskim właśnie.

Wcześniej – w średniowiecznej Europie – nowy rok zaczynał się w różnym czasie, np.: w części Francji 25 grudnia (Boże Narodzenie), w innej częsci tego samego kraju 25 marca, podobnie zresztą było w Anglii, natomiast w samym Paryżu świętowano Nowy Rok w Niedzielę Wielkanocną, która przypadała co jakiś czas w kwietniu – także 1 kwietnia.

Wraz z kalendarzem gregoriańskim Europa zaczęła świętować Nowy Rok 1 stycznia (od 1582 roku), niemniej – takie zmiany nie wszczepiają się w społeczeństwa z dnia na dzień i wielu rejonach europejskich wciąż witano nowy rok 1 kwietnia właśnie. Co więcej – świat bez internetu nie tak szybko przyjmował informacje – jak nasz dzisiejszy, do niektórych wiadomość o zmianie kalendarza zwyczajnie nie docierała, oni właśnie wciąż świętowali nadjeście nowego roku w kwietniu i to oni byli nazywani przez tych, którzy wiedzieli, że nowy rok rozpoczął się 1 stycznia – “kwietniowymi głupcami”. Podobno robiono im też w dzień “fałszywego” nowego roku kawały i żartowano z nich.

A może starożytność?

Istnieje też wersja, według której obchodzimy prima aprilis 1 kwietnia ze wzgęldu na rzymskie święta, jakie przypadały właśnie 1 kwietnia i podczas których dozwolone były żarty, wygłupy i kawały. To właśnie tego dnia można było obejrzeć komiczne występy, przebranych, tańczących na ulicach ludzi.

Europa nowożytna

Jak donosi Wikipedia: “pierwszy pierwszokwietniowy żart miał w Rosji miejsce w Moskwie w 1703 roku. Wtedy to heroldowie na ulicach zapraszali mieszkańców Moskwy na “niesłychane przedstawienie”. Kiedy ludzie masowo przybyli na wskazane miejsce, uniosła się kurtyna, odsłaniając napis “Pierwszy kwietnia – nie wierz nikomu!” Na tym przedstawienie się zakończyło” [źródło].

Dzień ryby czy Dzień kłamcy?

Pierwszokwietniowy zwyczaj jest obchodzony w wielu krajach na świecie, ale nosi różne nazwy, np.: w krajach angielskojęzycznych to April Fools’ Day lub All Fools’ Day (czyli ‘dzień głupców’), we Francji i we Włoszech to Jour du poisson d’avril (fr.) i pesce d’aprile (wł.) (‘dzień kwietniowej ryby’), w Portugalii to Dia da mentira (‘dzień kłamstwa’), w Rosji mówi się, że pierwszy kwietnia to День смеха (‘dzień śmiechu’), na Litwie obchodzony jest Melagio diena (‘dzień kłamcy’), w Szkocji za to “polujemy na głupca” (Hunt the gowk Day).

Odpowiednikiem prima aprilis w krajach hiszpańskojęzycznych jest katolickie święto Dzień Niewiniątek, obchodzone 28 grudnia.

Skąd ta ryba we Włoszech i we Francji?

Zanim sprawdziłam, dlaczego w tych krajach mówi się o rybie 1 kwietnia, myślałam, że chodzi o to, iż nabieramy się na żarty tak, jak ryba połyka haczyk. Istnieje jednak inne wyjaśnienie pochodzenia tej nazwy: dawno, dawno temu gdy w okresie wiosennym (około 1 kwietnia) kazano komuś przynieść świeżą rybę i ten ktoś naprawdę szukał świeżej ryby w tym czasie, nazywany był głupcem, ponieważ właśnie wtedy miało się odbywać tarło i ryb łowić nie wolno było.

Do dziś podobno we Francji osobom, które udało się nabrać na jakiś żart, przypina się do pleców kartkę z narysowaną rybą.

Wróćmy do Polski

Trudno dociec, jak to naprawdę było z tymi świętami rzymskimi, rybami i kalendarzami, wiemy natomiast na pewno, jak z 1 kwietnia radzić sobie w Polsce, przynajmniej językowo 🙂 Po pierwsze:

Po drugie:

Po trzecie:

 

 

Żartujcie i śmiejcie się jak więcej – byle z życzliwością 🙂